Wspomnienie o Gangach Starego Lublina   Komentarze: 2

Kategoria: LARP

Witaj w Starym Lublinie
Kiedy wieczorami wędrujesz po mieście, w zaułkach i bramach kładą się cienie. Ciepłe światła latarni tworzą okrągłe enklawy w ciemnościach, bezpieczne przystanie w których zmysły twe nie podnoszą cię w stan gotowości, nie każą twej podświadomości wypatrywać niebezpieczeństwa. Snujesz się miękko pośród wilgotnych od jesiennego deszczu uliczek, cały opatulony płaszczem z postawionym kołnierzem, a wścibski chłodny wiatr w odwiecznej walce chcąc dostać się głębiej, wyrywa ci zachłannie z rąk jego poły. W swej niezrozumiałej naturze próbuje pozbawić cię ochrony, jedynej bariery która oddziela cię od momentu gdy niby zaszczute zwierzątko drżeć będziesz z zimna i osamotnienia.

Tuż za Bramą Krakowską świat zmienia swe barwy. Z okien zamieszkałych kamienic sączą się złote światła, bruk lśni od wilgoci nęcąco, otumaniająco. Na schodku po prawej siedzi od zawsze ta sama staruszka. Dobiega dziesiąta, zmrok skrył już miasto, a ona wciąż tam jest sprzedając małe kwietne wiązanki. Gdzie o tej porze roku rosną takie kwiaty - nie myślisz o tym nawet, wiedząc, że odpowiedź mogłaby zadziwić. Tak jak i myśl o tym, dlaczego oczy staruszki tak łudząco przypominają wielkie piwne spojrzenie śniadego bezdomnego chłopca z obcych krajów, który w przejściu podziemnym na Dworcu Głównym całą noc wygrywa na flecie swe dziwne melodie.

Zagłębiony w myślach niemal wpadasz na pędzącego na oślep ponadprzeciętnie wysokiego gentlemana. Czarny płaszcz, cylinder, rozwiane ciemnobłękitne włosy… Zaraz, nie błękitne, przecież są czarne, musiało ci się przywidzieć. Jak wichura przemknął obok ciebie niosąc za sobą zapach tytoniu fajkowego i… jaśminu? Jego podkute buty głośno uderzają o bruk, nagle przestają. Obracasz się. Gentleman przepadł, jakby nigdy go tu nie było. Musiał wejść do którejś z bram. Przez chwilę zdaje ci się, że słyszysz stukanie takich samych butów gdzieś w odległej części starówki, ale przecież to nie możliwe, by znalazł się tam tak szybko… W mig zapominasz o nim a wiatr znacząco cichnie, gdy wchodzisz w obręb Starego Rynku.

Bryła Trybunału w tym świetle zdaje się świecić w ciemności. Z jednej z uliczek wytacza się wesoła grupa młodych ludzi, pewnie wyszli z któregoś z pubów na starówce, w poszukiwaniu kolejnego miejsca do zabaw. Są radośni, ich oczy lśnią, niosą ze sobą zapach alkoholu i papierosów - ciężką, duszącą mieszankę. Mijają cię, nawet cię nie zauważywszy. Dopiero gdy nikną za zakrętem orientujesz się, że nigdy wcześniej nie słyszałeś języka w którym mówili młodzi ludzie. Był dziwny, pełen twardych głosek i miękkiej, śpiewnej intonacji, brzmiał jakby… pradawnie…

Schodzisz w dół ku Bramie Grodzkiej, jeszcze kątem oka łapiąc brylasty kształt na Placu Po Farze. Oglądasz się - nic tam nie ma prócz znanych już tobie odsłoniętych ‘piwnic’. Kiedyś stał tu kościół, czyżby odprysk pamięci o tym miejscu postanowił ujawnić się dziś twym oczom? Ciekawe skąd pochodził - z głębin twego umysłu, czy może jest on tu od zawsze, tylko nie wszyscy mogą go ujrzeć? Co za myśli - odganiasz je szybko, czując przechodzący po całym ciele dreszcz…

Dziwna noc - myślisz i wzdychasz cicho. Zdaje się jakby opuszczona stara kamienica po lewej westchnęła razem z tobą. Każdej nocy w tym miejscu myślisz dokładnie to samo, nigdy nie będąc do końca pewien czy obrazy i dźwięki, które towarzyszą ci gdy spacerujesz tymi przytłaczającymi prastarymi uliczkami, prawdą są czy ułudą.

Jeśli mi zaufasz, pokażę ci prawdę, Przyjacielu. Słuchaj mojego głosu.

Lublin Pod

Za zasłoną mgły - gdzieś na szczytach lubelskich budynków, w starych opuszczonych kamieniczkach z okiennicami zabitymi przeżartymi przez mole deskami, w pustych brukowanych kocimi łbami zaułkach czy tuż pod powierzchnią ziemi, pod ciężkimi żeliwnymi pokrywami studzienek ściekowych tylko pozornie panuje cisza. Za dnia czasem cicho wyje w nich wiatr, czasem jakaś osamotniona rama okienna uderza szarpana gwałtownym powiewem, czasem przemykający cicho kot obwieści głuszy swoją obecność miękkim miauknięciem. A nocą…

Nocą zaczyna się od szmeru. Pojedynczy, trudny do wyłapania dźwięk wpierw snuje się cicho po opuszczonych tunelach, wśród piętrzących się, zdobionych freskami ścian kamienic, pod wysokimi sufitami przestrzeni zasypanych gruzem i zbutwiałymi deskami. Potem szmer przeradza się w ciche westchnienie, jakby nagle, wśród tej dziwnej ciszy w ciemności, Stare Miasto budziło się do życia a oddech jego przetaczał się echem pośród wyludnionych miejsc. Jakby z pradawnych czasów coś próbowało wydrzeć się z tych murów i uliczek i znów wyrwać się do życia…

Na szczęście większość tych, których zdziwić by mogło to nagłe poruszenie Miasta, dawno już śpi, kiedy ze snu budzi się Miasto Cieni, przez innych zwane Lublinem Pod.

Powiadają, że kiedyś miasto było jednością, lecz pewnie to tylko legenda. Miasto Pod towarzyszy miastu Nad od kiedy pamiętam, tak niewielu jednak świadomych jest tej dwoistości. Powiadają, że Lublin Pod widzą tylko wybrani, ale ja powiedziałbym raczej, że przeklęci. Jak ja i jak Ty. Niektórzy z nas potrafią jeszcze żyć pomiędzy i kiedy ciemność nocy staje się zbyt przytłaczająca, wyjść na powietrze i z dachów najwyższych kamienic i kościelnych wież, spojrzeć na chmury, niebo i słońce, przeczesać zziębniętymi palcami jego złote promienie, wciągnąć do płuc zapach świeżo skoszonej trawy.

Ci jednak o których będzie ta opowieść, na zawsze pogrążeni są w cieniu…

Kim byli kiedyś - nie wiadomo. Każdy ma swoją historię, najpewniej każda jednak zaczyna się w Lublinie Nad, zanim jeszcze w głowach ich zagościła myśl, iż prawda o świecie rozpadła jest na pół i że tylko część prawdy objawia się ich oczom. Jakie losy sprowadziły ich do Miasta Cieni, nawet ja nie potrafię powiedzieć. Wiem jednak, że żaden z nich nie trafił tu przez przypadek. Tylko straceni dla świata i romantyczni szaleńcy dopuszczeni są odbywać tu swoją karę.

Noc nadchodzi, Panie, idę więc dalej. Winien mi jesteś fant jakiś za swoją opowieść. Tyle jest historii do opowiedzenia, przygotuj Panie dobra, następnym razem opowiem Ci więcej.

Nubuk, lubelski Pod-Nad-Krążca Pierwszego Stopnia, Handlarz Opowieściami i Innym Towarem Jakimkolwiek

“Gangi Starego Lublina”

Gangi Starego Lublina to projekt LARPowy, którego finał przypadł na początek listopada 2008 roku. Czym są Gangi? Najogólniej rzecz ujmując - mistyczną opowieścią z gatunku mystery, utrzymaną w klimacie Nigdziebądź Neila Gaimana, z domieszką konwencji crime, oraz gotycyzmów charakterystycznych dla XIX-wiecznych opowieści grozy. Wśród inspiracji do powstania Gangów znajdują się w pierwszym rzędzie nieśmiertelna dla autorów: squirel i Fallara, twórczość Gaimana, wzbogacona przez oniryczne wizje, subtelny dziwny dramatyzm i wiktoriańską scenografię z dużą domieszką konwencji steampunk, w kwestii strojów i części wątków.

Najogólniej jednak mówiąc - akcja gry toczyła się w Lublinie, ale w Lublinie alternatywnym, istniejącym równolegle do znanego nam miasta. Był to dziwny świat cieni, powiedzielibyśmy duchów, nie będzie to jednak do końca prawda. Świat do którego trafić mogą tylko nieliczni, a który odmienny jest od naszego. Rządzi się innymi prawami, ma swoje własne zasady i klimat. Nie przez przypadek gra finałowa odbyła się jesienią: melancholia, romantyczny, lekko smutny nastrój, zatopione w mroku Stare Miasto i oni, Gracze, ubrani we wspaniałe stroje kojarzące się z cudowną konwencją steampunk, snujący się po oświetlonych żółtawymi latarniami uliczkach Starówki. Wieczorem, nocą jesienną. Kiedy ciemność zapadła nad światem i Miasto Cieni obudziło się do życia.

Linki

Strona internetowa Gangów Starego Lublina
Serwis Klubu Grimuar, organizatorów i uczestników Gangów Starego Lublina
Galeria Gangów Starego Lublina w serwisie Klubu Grimuar
PostLARPowy PBF, stworzony jako kontynuacja wydarzeń z LARPa

Galeria

Fotografie: Rafał Gdak.

VN:F [1.7.5_995]
Ocena: 5.0/5 (2 głosy)

squirel, luty 18th, 2009

  1. Aż mi się rzewnie zrobiło i melancholijnie…
    Szkoda, że już nie wróci.
    Ale za to ile wspomnień…

    gwyn_blath

    18 lutego 09 at 15:38

  2. Nubuk… Jejku, pamiętam jeszcze, jak się ucieszyłem, kiedy dostałem pytanie, czy chciałbym się w niego wcielić…

    Zbieranie stroju, tworzenie postaci i wczuwanie się w nią…

    Grę. Niezapomniane przeżycie. Drugiego takiego raczej nie będzie, a na pewno niezbyt prędko.

    Marco Reqam

    20 lutego 09 at 17:25

Skomentuj