Rzut oka na „Etherscope”   komentarze 2

Kategoria: Systemy RPG

XIX wiek obfitował w odkrycia naukowe, otwierające nowe możliwości i wprowadzające ludzkość na coraz to wyższe etapy rozwoju. Jednak żadne z nich nie dorównało temu, co osiągnął Harold Wallace w roku 1874. Właśnie wtedy młody naukowiec, zajmujący się zagadnieniami związanymi z polem magnetycznym, odkrył Eterświatwymiar alternatywny do naszej rzeczywistości, zbudowany w całości z piątego żywiołu platońskiego. Podekscytowany naukowiec nie wiedział wtedy jeszcze, jak wielką przysługę – i jaką szkodę – przyniósł cywilizacji ludzkiej…

Mamy rok 1984. Trwa zimna wojna między Imperium Brytyjskim i Stanami Zjednoczonymi. Trzecia wielka potęga, Nowa Rzesza, coraz bardziej łakomie spogląda na nieliczne niezagarnięte przez siebie tereny w Europie. Szare, zadymione niebo nad masywnymi fabrykami przemierzają majestatyczne zeppeliny i szybkie zepchody, napędzane technologią Eteru. Arystokraci spędzają czas na rozrywkach i gierkach politycznych, gdy robotnicy wypruwają sobie żyły, pracując w dzień i w nocy. Zmodyfikowani genetycznie ludzie – delty i epsilony bezmyślnie poddają się rozkazom tym, którzy stoją nad nimi, podczas gdy ich zbuntowani kuzyni, gammy, przemykają się kanałami tworzącymi ich podziemne królestwa. Na szczycie stoją alfy, piękne i inteligentne produkty wielopokoleniowych programów rozrodczych. Młodzi Jeźdźcy Eterprzestrzeni, zmęczeni skostniałą hierarchią społeczną i naciskami władz, szukają wolności i walczą o rewolucję w wymiarze tuż obok naszej rzeczywistości. Odkrywcy prześcigają się w poszukiwaniach starożytnych artefaktów tajemniczej zaginionej cywilizacji, Lemurii – nie wiedząc, że wśród nich są potomkowie jej założycieli. Przerażające Demony Eteru szukają ofiar przy wirtualnych domenach ludzkich, podczas gdy nieludzcy Agenci Systemu już do nich wniknęli…
Witaj w Wielkim Metropolis.

Wielkie Metropolis – największe miasto Imperium Brytyjskiego. Tam, gdzie niegdyś znajdowały się Liverpool, Manchester i Bolton, teraz rozrasta się zanieczyszczony i wyzyskiwany potwór – bo „miastem” od dawna już ciężko jest to określić. Zastygłe rynsztoki, których zawartości lepiej się nawet nie domyślać. Tysiące nieprzerwanie dymiących kominów. Nieruchoma, ciemna woda rzek. Zabójcze choroby, których można byłoby uniknąć, a które mimo to wciąż zbierają obfite żniwo wśród dorosłych i dzieci. Sto milionów mieszkańców, codziennie walczących o przeżycie. Ale cofnijmy się wpierw o sto lat…

Krótkie spojrzenie w przeszłość

Wszystko zaczęło się od Herberta Spencera, filozofa i naukowca. W swej pracy naukowej opublikował on nowatorską teorię, łączącą Prawo Entropii, zasady Faradaya rządzące elektromagnetyzmem i platońską wizję świata złożonego z pięciu żywiołów – ziemi, powietrza, ognia, wody i eteru. Jego pismo wzbudziło żywiołową dyskusję w środowiskach naukowych, jednak niedługo potem entuzjazm przycichł – aż do momentu, kiedy w 1874 roku Harold Wallace, eksperymentując z polem magnetycznym, otworzył swego rodzaju portal do alternatywnej rzeczywistości – Eterświata, zbudowanego w całości z czystej energii. Nikt dziś nie zaprzeczy, że było to największe odkrycie w dziejach ludzkości, które ukształtowało obecny wygląd świata w każdym jego aspekcie… Jednak nie tylko ono miało wpływ na to, jak teraz żyjemy.

Wojna Paneuropejska z początku XX wieku zmiotła wiele państw z mapy politycznej świata, dając za to początek nowej potędze – wielkiemu imperium, znanemu jako Nowa Rzesza. Niedługo potem przez Europę przetoczyła się rewolucja; w Rosji doprowadziła do obalenia starego porządku i uczyniła Stalina nowym przywódcą, jednak w Imperium Brytyjskim została brutalnie i niezwykle krwawo stłumiona przez wojsko. Kolejny konflikt, Wojna Pacyficzna, zakończyła się starciem największych światowych potęg – Brytanii i Rosji z jednej, a Ameryki i Japonii z drugiej strony – i ustaliła długotrwałą, choć chwiejną i niepewną równowagę sił, która została utrzymana do dziś. Pokój zawarto w 1943 roku; od tamtego czasu nieprzerwanie trwa dziwaczna, nieprzerwana, zimna wojna między Imperium Brytyjskim a Stanami Zjednoczonymi. Nowa Rzesza, oficjalnie niezaangażowana w ich przepychanki polityczne, co jakiś czas skrycie napuszcza oba państwa na siebie nawzajem.

Liga Eugeniki i jej dzieło

Chociaż Imperium Brytyjskie, Nowa Rzesza i Stany Zjednoczone Ameryki niezaprzeczalnie są trzema najpotężniejszymi państwami na świecie, nie są bynajmniej jedyni naprawdę liczący się gracze na światowej scenie politycznej. Kiedy po rewolucji brytyjskich klas niższych masakra dokonana przez wojsko drastycznie obniżyła populację i na Wyspach zabrakło siły roboczej, co postawiło państwo na granicy kryzysu, z pomocą niespodziewanie przyszła międzynarodowa organizacja, znana jako Liga Eugeniki.

Stowarzyszenie to, oficjalnie niezależne, przyjmowało w swe szeregi naukowców ślepo zapatrzonych w Darwina i jego teorię ewolucji – a zwłaszcza tę jej część, która traktowała o przekazywaniu wartościowych genów potomstwu w celu wzmacniania gatunku. Liga, za pomocą długodystansowych i skrupulatnie planowanych programów rozrodczych wyhodowało jednostki, stojące na samym szczycie drabiny ewolucji – silnych fizycznie, pięknych i inteligentnych „ludzi alfa”. Osobnicy ci aktualnie zajmują wiele wysokich stanowisk w rządach i korporacjach, żyjąc w warunkach, o jakich znakomita większość zwykłych zjadaczy chleba – nazywanych teraz „beta” – nie śmie nawet śnić.

Stowarzyszenie jednak nie zaprzestało na tym; od końca XIX wieku prowadziło również rozległe badania nad manipulacją genetyczną, których produktem byli „gamma” – ludzie, których DNA zostało wzbogacone o geny myszy. Choć sprytni i nadzwyczaj zwinni, gammy okazały się być jednak nieprzydatne ogółowi ze względu na wrodzone skłonności do buntu; wielu takich robotników uciekło do podziemi, tworząc w rozległych labiryntach kanałów swe ciemne królestwa pod wielkimi miastami świata Etherscope. Inni zmieszali się z tłumem i żyją jak większość ludzi, wykonując przeróżne zawody.

Badania nad manipulacjami genetycznymi nie poszły jednak na marne, i Lidze w końcu udało się stworzyć robotników idealnych – spokojnych i zręcznych „delta”, w których DNA umieszczono geny psów, oraz nadzwyczaj silnych i odpornych „epsilon”, których genom zawiera elementy DNA końskiego. Oba rodzaje hybryd okazały się być niezwykłe uległe, łatwe do zmanipulowania i niemal niezdolne do samodzielnego podejmowania decyzji; ta nowa siła robocza okazała się być niezwykle wydajna, wypierając „zwykłych” ludzi z rynku pracy.

Wielka Gra

W ten oto sposób Liga Eugeniki, dostarczając wielkim korporacjom tanich rąk do pracy – a jednocześnie dbając o to, by alfy pamiętały, komu zawdzięczają swe piękne i wygodne życia – zdobyła niezwykłe wpływy i mocną pozycję w międzynarodowych przepychankach politycznych, nazywanych po cichu Wielką Grą. Bo rzeczywiście, przypomina to nieco grę, gdzie każda ze stron w tajemnicy przed innymi, po cichu, przesuwa swe pionki po szachownicy świata. Imperium Brytyjskie walczy o zachowanie swej pozycji i władzy w rozlicznych koloniach, jednocześnie próbując wyprzedzić Stany Zjednoczone na każdym możliwym polu i nie wejść w drogę Nowej Rzeszy. USA walczy o kolonizację Ameryki Południowej – lub też, jak to oficjalnie wygląda, o przyłączanie świeżo powstałych republik jako nowych stanów; jednocześnie tajni amerykańscy agenci sieją ferment w Imperium, a głównie w Wielkim Metropolis, podburzając uciskanych przez Londyn i pozbawionych prawa głosu mieszkańców do buntu i przyłączania się do trendu niepodległościowego, zwanego Nortumbriańskim Ruchem Republikańskim. Niewyobrażalnie wpływowa Nowa Rzesza obserwując potyczki potężnych rywali uważnie wypatruje okazji, by sama na tym skorzystać, jednocześnie nie narażając się żadnej ze stron. Rosja, bajecznie bogate Imperium Osmańskie i Japonia próbują zdobyć wpływy, by dorównać którejś z wielkich potęg; nieliczne pozostałe państwa walczą o zachowanie niezależności.

Oczywiście, walki nie toczą się jedynie na eleganckich salonach dyplomatów i w ciemnych miejskich uliczkach. Walczą nie tylko politycy i tajni agenci. Jest bowiem jeszcze coś, co jeszcze bardziej utrudnia i tak już skomplikowaną sytuację na świecie… Eterprzestrzeń.

Eterświat: technologia i coś ponad to

Odkrycie Eterświata, jako wymiaru złożonego głównie z czystej energii, błyskawicznie pchnęło do przodu rozwój technologiczny ludzkiej cywilizacji. Powstały maszyny napędzane siłą Eteru, broń o niemalże nieograniczonym zasięgu, zaś miniaturyzacja przerosła wszelkie oczekiwania. To jednak był dopiero początek.

Naukowcy poprzez portale nauczyli się przetwarzać, kontrolować i modelować Eterświat według własnej woli. Eterprzestrzeń okazała się być doskonałym narzędziem komunikacji, jak również bankiem danych. To oczywiście wzbudziło wielkie kontrowersje wśród polityków; o ile na przykład Stany Zjednoczone zezwoliły swym mieszkańcom na swobodny dostęp do urządzeń służących do działań w Eterprzestrzeni, to inne państwa, jak Imperium Brytyjskie, w obawie przed zbyt łatwym przepływem informacji umożliwiły korzystanie z nowej technologii jedynie najbardziej uprzywilejowanym członkom społeczeństwa. Oczywiście, natychmiast pojawiła się odpowiedź w postaci nielegalnych sprzętów, rozprowadzanych wśród klas niższych.

Kolejne odkrycia były coraz bardziej rewolucyjne. Eter okazał się być podatny na oddziaływania fali mózgowych; jak się okazało, samą świadomością, a nawet przypadkowymi myślami ludzkość odcisnęła swój ślad na tym dziwacznym wymiarze. Ślady nie znikały wraz ze śmiercią człowieka; osławione seanse spirytystyczne, opętania jak i aparycje były niczym innym, jak manifestacjami niewielkich cząstek dusz zmarłych, pozostawionych w Eterświecie. Wraz tym odkryciem przyszło kolejne, o wiele bardziej znaczące; znaleziono bowiem sposób na przeniesienie świadomości ludzkiej do Eterświata – czy to podłączenia się za pomocą cyberwszczepów, czy specjalnych specyfików – które zresztą szybko rozpowszechniły się po czarnym rynku, wzbogacone o silnie uzależniające narkotyki. Osoba korzystająca w ten sposób z Eterprzestrzeni manifestowała się w niej w postaci awatara – mającego wprawdzie wygląd właściciela, jednak wyidealizowanego i fantazyjnie wystylizowanego.

Szybko powstały Miasta Przestrzeni – wielkie kompleksy, osadzone w całości w Eterświecie. W Nowym Londynie, Nowym Berlinie i innych wirtualnych tworach, oprócz zamkniętych banków informacji znajdują się domeny – prywatne bądź publiczne wycinki Eteru, gdzie każdy może przechowywać swe dane, komunikować się z innymi bądź spędzać czas na wyrafinowanych zabawach.

Wokół Miast Przestrzeni roztaczają się bezkresne pustkowia dzikiego Eteru, gdzie na nieuważnych czyhają dziwaczne stworzenia, których natura jest ludziom obca. Gdzieś tam kryje się Przystań – nielegalne Miasto zbuntowanej kontrkultury, Jeźdźców Przestrzeni, którzy przekładają wolność i wieczną rozrywkę Eteru nad szarą rzeczywistość Pierwszego Świata, jak określa się naszą rzeczywistość. Wśród domen krążą też ponoć dziwaczni i jakby nie do końca ludzcy Agenci Systemu, mężczyźni w ciemnych okularach i nieskazitelnych czarnych garniturach, choć nikt nie wie, skąd się wzięli, jaki jest ich cel, i czy rzeczywiście istnieją.
Jest jeszcze jedna kwestia, która spędza sen z powiek zarówno naukowcom, politykom, jak i Jeźdźcom Eterprzestrzeni. W głębokich odmętach dzikiego, wiecznie zmiennego wymiaru zbłąkani wędrowcy trafiają czasem na starożytne, zniszczone, zapomniane domeny, tajemnicze ślady Miast niezrozumiałej cywilizacji, dziwaczne i potężne artefakty…
Ostatnie ślady Lemurii.

Słów kilka o Lemurii i jej mieszkańcach

Zaczęło się od badań biogeografów w XIX wieku. Na kilku różnych kontynentach odnalezione zostały niezwykle podobne szczątki dawno wyginiętych zwierząt; pomni na Darwina, naukowcy zaczęli zauważać pewne niepokojące prawidłowości w ich rozmieszczeniu. Główną zagadką były szkielety lemurów z Madagaskaru, odnalezione na terenie Indii. Skąd się tam wzięły?
Odpowiedź jest prosta… Lemuria.

Wiele tysięcy lat temu na środku Oceanu Indyjskiego znajdowała się piękna wyspa, kolebka starożytnej, wciąż tajemniczej i niezbadanej cywilizacji, obejmującej kilka kontynentów. Badania wykopaliskowe przeprowadzone na całym świecie jednoznacznie wskazują, że ci dawni mieszkańcy Ziemi osiągnęli niezwykle wysoki poziom rozwoju na długo przed tym, jak człowiek zaczął zakładać swe osady. W pewnym momencie jednak zniknęli, ich miasta obróciły się w ruinę, a ich rodzinna wyspa – piękna Lemuria – w niewyjaśniony sposób znalazła się na dnie morza, zapewne już na zawsze zabierając ze sobą swych mieszkańców i odpowiedzi, których tak bardzo brakuje…

…Albo nie. Choć jedynie bardzo nieliczni zdają sobie z tego sprawę, potomkowie Lemurian – starożytnej rasy, która zaczęła zakładać pierwsze osady w momencie, kiedy linia ewolucyjna człowieka i szympansa odłączyła się od linii goryli – wciąż stąpają po tej planecie. Jedynie nieliczni zdają sobie sprawę z tego, kim naprawdę są – dlaczego wciąż czują się inni od reszty, skąd biorą się dziwaczne stworzenia, nieustannie towarzyszące ich awatarom w Eterprzestrzeni, czemu ich małżeństwa ze „zwykłymi ludźmi” pozostają bezdzietne, dlaczego badający ich lekarze ze zdziwieniem rozkładają ręce, bezradnie próbując dociec, co właściwie jest nie tak z ich anatomią… Niektórzy potomkowie Lemurian jednak świetnie wiedzą, jaka w ich żyłach płynie krew – tak jak wiedzą, jak straszliwy los spotkał ich przodków. Tysiące lat temu bowiem, tak jak obecnie ludzie, odkryli oni Eterświat – a to, co znaleźli po drugiej stronie, w końcu się stamtąd wydostało. I są pewni, nie, oni wiedzą, że to powróci, by i tę cywilizację zmieść z powierzchni ziemi w niepohamowanej, niszczycielskiej furii…

Przygoda

Etherscope jest opowieścią o nagłym i niespodziewanym skoku technologicznym, odkryciu możliwości, do których społeczeństwo nie zdążyło dojrzeć. Cybernetyka i zaawansowana technologia nie wpłynęła na rozwój kulturowy; zamiast tego stały się narzędziem w odwiecznej walce klas społecznych. Jednak zawsze znajdą się ci, którzy mierzą wyżej i dalej, i chcą zmieniać świat – a Eterprzestrzeń to idealne miejsce dla kontrkultury i rewolucji.

Tematów na tę opowieść nie sposób wymienić. Czy jej bohaterowie przeżyją przygody rodem z opowieści szpiegowskich, dokonując wielkich czynów dla dobra swego kraju z poczucia obowiązku, czy może będą jedynie małymi pionkami w Wielkiej Grze? Czy dadzą się wplątać w imperialistyczne kampanie wielkich sił? A może wręcz przeciwnie – podejmą walkę z industrialnym i politycznym naciskiem władz? Być może zapoczątkują wielką rewolucję, a może pozostaną jedynie zbuntowanymi wyrzutkami rodem z opowieści cyberpunkowych? Czy zmierzą się z eterycznymi wrogami, a może ich przeciwnikiem będą tajne okultystyczne stowarzyszenia, jakich nie brak w tym mrocznym i zgorzkniałym świecie? Czy też, jak to w dobrym horrorze bywa, ich najgorszym wrogiem będzie ich własna słabość?

Gdzie potoczy się przygoda? W gigantycznym i przerażającym Wielkim Metropolis, czy w innym mieście? Może bohaterowie wyruszą na wyprawę badawczą, by odkryć najskrytsze tajemnice Czarnego Lądu, Himalajów lub Indii? A może jako kowboje dwudziestego wieku wyjadą na podbój Dzikiego Południa? A może cała akcja skupi się jedynie na Eterprzestrzeni, gdzie zagrożenia – choć nie fizyczne – bynajmniej nie są wcale mniej niebezpieczne, niż te w Pierwszym Świecie?
Czas pokaże.

Podłącz się.

Linki: Oficjalna strona Etherscope

VN:F [1.9.6_1107]
Rating: 5.0/5 (1 vote cast)

gwyn_blath, Marzec 2nd, 2009

  1. Wow, brzmi naprawdę świetnie. Cyber-steam-punk… i kolejny system pokazujący, jak wiele jest „dróg” dla XIX wieku w RPG.
    Będę myśleć nad kupnem, dzięki gwyn. :-)

    squirel

    3 Mar 09 at 21:38

  2. Jeszcze nie miałam wprawdzie okazji zagrać ani poprowadzić, ale po przejrzeniu podręcznika jestem po prostu absolutnie zachwycona, co widać w artykule ;) Jedyne, co mi się nie podoba, to mechanika d20 (osobiste preferencje) – ale reszta jest genialna.

    Mogę pożyczyć, żebyś się lepiej zapoznała przed podjęciem decyzji :)

    gwyn_blath

    5 Mar 09 at 10:36

Skomentuj